Punk rock zapanował w Łykendzie

gbh_serwis

Tego zespołu chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu sympatykowi punk rocka. Wtorkowy wieczór we Wrocławiu należał do brytyjskiej grupy G.B.H., a środek tygodnia nie odstraszył fanów ostrzejszego łupania od przyjścia do Łykendu.


Zanim jednak panowie z Wysp wyszli na scenę, licznie zgromadzoną publiczność przez niemal godzinę rozgrzewał rodzimy zespół The Trolls. Wyszło to „Trollom” całkiem dobrze, bo szaleństwo pod sceną trwało niemal od samego początku ich grania.

G.B.H. nie kazali zbyt długo na siebie czekać. Szybka zmiana sprzętu, krótkie strojenie i chwilę po 21. Colin Abrahall wraz z pozostałą trójką rozpoczął niemal półtoragodzinne show, w którym nie było miejsca na odpoczynek. 26 szybkich i pełnych energii kawałków dałyby w kość niejednemu artyście, ale Brytyjczycy wydają się być niezniszczalni. Mimo swojego nieco już podeszłego wieku na scenie zawsze dają z siebie wszystko. Wyjątku nie było również w Łykendzie. Wszyscy, zarówno zespół jak i publika, kończyli koncert zlani potem po same kostki.

Setlista, jak już wspomniałem, składała się z 26 piosenek. Nie zabrakło takich utworów jak „R.A.T.”, „Unique”,” Generals”, „Freak”, „Self Destruct” czy „Give me fire”. Nie obyło się też bez kawałków poniekąd wymuszanych przez publiczność. Chodzi m.in. o „Sick boy” oraz „City Baby”, odśpiewane wraz z zespołem chyba najgłośniej tego wieczoru. Na bis G.B.H. poczęstowali nas utworami „Revange” oraz „Keef”.

Warty odnotowania jest fakt, że na koncercie pierwszy raz od dawna nie czułem się… staro. Średnia wieku zgromadzonych oscylowała wokół 30-stki. Nie brakło oczywiście młodzieży, ale mieszanka starszego pokolenia, wychowanego na tej muzyce w głębokim PRLu z ówczesnymi dzieciakami, stanowiła pewną doskonale uzupełniającą się ciekawostkę.

Podsumowując, koncert należy zaliczyć do jednego z lepszych, jaki odbył się w tym roku we Wrocławiu. Pełny Łykend w środku tygodnia jest obrazkiem cieszącym oczy i serce. Do tego doszli starsi, ale ciągle jarzy panowie z G.B.H. dając czadu, co w połączeniu ze wspaniałą publiką dało w efekcie show, na którym warto było być. Choćby dla legendy samego G.B.H.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*